sobota, 26 września 2015

Rozdział II

  Wstałam.
- J-ja... nie wiem co... Nie ważne...
- Wszystko już w porządku?
- Tak, dalej pójdę sama. - uśmiechnęłam się.
- Okej.. - wzruszył ramionami i poszedł w swoją stronę a ja w swoją.

 - Wróciłam! - ściągnęłam buty i pobiegłam do mojego pokoju. Wyciągnęłam moją piżamę z szafy i wzięłam szybki prysznic. W równie szybkim tempie umyłam zęby. Rzuciłam się na moje łóżko.
- C-co? - spojrzałam na półkę nocną. Było tam zdjęcie na którym byłam ja, Nick i mama. Była piękną kobietą. Miała długie blond włosy i niebieskie oczy, zawsze uśmiechnięta. Opowiadała nam że kolor włosów mamy po ojcu...
- Nick... - rozpłakałam się. Schowałam głowę w poduszce. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.

~***~
 - Luna! Wstajemy!
Otworzyłam jedno oko.
- Jużdę. - wybełkotałam.
- Co mówisz?
- Już idę! - rozciągnęłam się.
Zeszłam na dół po schodach. Na stole w kuchni stało moje śniadanie - gofry z bitą śmietaną i kakao. Zjadłam je szybko.
- Dziękuje!
- Proszę. Na stole są twoje nowe książki i zeszyty. - uśmiechnęła się.
Wzięłam worek z książkami i zeszytami. To co miałam wziąć dzisiaj spakowałam do mojej torby.
Weszłam do łazienki i przemyłam twarz, rozczesałam włosy i umyłam zęby, oraz ubrałam mój biały cienki sweter z nadrukiem amerykańskiej flagi i podarte, szare jeansy.
- To ja już idę! - założyłam na nogi moje czarne trampki.
- Miłego dnia! - powiedziała radośnie.

 Weszłam do budynku.
- Sala b, sala b... Jest! - szepnęłam sama do siebie. Nagle wpadłam na jakąś dziewczynę. Spojrzałam na nią. Była ładna, miała długie białe włosy i złote oczy.
- Przepraszam!
- Nie, to ja przepraszam. - uśmiechnęła się. - Rozalia White. - podała mi rękę.
- Luna Pheonix.
- Jesteś ta nowa.
- Na to wychodzi... - podrapałam się po głowie.
Usłyszałam dzwonek na lekcje. Weszłam do sali jako ostatnia. Białowłosa pomachała mi ręką abym obok jej usiadła. Więc usiadłam obok jej w ostatniej ławce. Rozpakowałam matematykę.
- Jak wiecie dołączyła do nas... - do sali wszedł chłopak którego wczoraj poznałam. - Panie Grey! Kolejne spóźnienie! Siadaj na swoje miejsce!
Przewrócił oczami i usiadł obok chłopaka z białymi włosami który siedział przede mną.
- Więc... dołączyła do nas nowa uczennica. Proszę Luna przedstaw się nam.
Niechętnie wyszłam na środek klasy.
- Hej, nazywam się Luna Pheonix... i cóż tu o mnie opowiadać? Zwykła dziewczyna która lubi rysować.
- A co cię do nas sprowadza? Że dołączyłaś do Liceum Słodki Amoris?
- Ja... to znaczy... - mówiłam zmieszana.
Kastiel spojrzał wkurzony na nauczyciela i powiedział:
- To nie istotne.
- Nikt nie pytał ciebie Grey o zdanie.
- Nie chce tego mówić więc niech nie mówi. - wstał.
- T-tak.. ja nie chce o tym mówić. - spojrzałam na chłopaka dziękując mu wzrokiem.
- Dobrze... więc witaj w klasie II b, mam nadzieję że szybko się za klimatyzujesz.
Usiadłam obok Rozalii.
- Lysander poznaj Lunę. Luna to Lysander.
- Hej. - machnęłam ręką.
- Witaj. Miło mi. - musnął moją dłoń ustami.
- A to jest Kastiel, chyba się już znacie?
- Tak. - powiedziałam.
Te 45 minut lekcji było męczarnią! Ale kiedy zadzwonił dzwonek wszyscy wyszli z klasy z prędkością światła. Szłam w stronę sali gimnastycznej gdy nagle zatrzymał mnie Nataniel.
- Hej Luna!
- Cześć.
- Jak ci się tutaj podoba? - zapytał z uśmiechem.
- Całkiem spoko... - wzruszyłam ramionami.
- Mamy teraz razem wuef.
- Tak?
- Fajnie co? Będę mógł ciebie lepiej poznać...
- Luna idziesz ze mną?
- Kastiel, nie widzisz ze z nią rozmawiam?
- Jakoś nie zauważyłem że jest podekscytowana rozmową z gospodarzem. - na jego twarzy widniał ten "buntowniczy" uśmieszek.
- Chłopaki... możecie się nie kłócić w mojej obecności? - spojrzałam szybko na czerwonowłosego. - Wybacz Nataniel, ale pójdę z Kastielem. Nie obrazisz się?
- Ależ skąd! - spojrzał na mnie z uśmiechem, następnie spojrzał surowym wzrokiem na buntownika.
 Poszłam za nim. Zaprowadził mnie za duże drzewo obok szkoły i odpalił papierosa.
- Serio nigdy nie paliłaś?
- Nie i nie chce... - usiadłam pod drzewem.
- Okej, idziesz na wagary?
- W pierwszy dzień szkoły? Nigdy w życiu!
- Myślałem że jesteś niegrzeczną dziewczynką... - udał jakby miał się rozpłakać.
- Można powiedzieć że jestem "spokojną-buntowniczką".
- Buntowniczką?
- Gdybyś widział co ja w szkole robiłam...
- Ale nauka to chyba dobrze tobie idzie?
- No tak...
- Lubisz psy?
- Uwielbiam! - wyprostowałam się.
- A.. to przyjdę po ciebie po szkolę.
- Po co?
- W swoim czasie się dowiesz... - powiedział tajemniczo i zgasił swojego papierosa.
- Dziwny jesteś...
- Nie dziwny tylko zabójczo przystojny. - wypiął dumnie pierś. Nic nie odpowiedziałam tylko wybuchłam śmiechem.

 Weszłam do szatni. Od razu nowo poznana przeze mnie dziewczyna rzuciła się na mnie.
- Luna, chciałabym żebyś poznała dziewczyny. Kim, Violetta, Melania i Iris, poznajcie Lunę.
- Cześć.

~***~
Nie wiem czy długi, czy krótki rozdział, ale...
Ostatni dzień kiedy trzy dni pod rząd daje wpisy :O
Dobra nie ważne.
Właśnie! Prawie że zapomniałam...
Pytanie do czytelniczek które chciały ze mną mieć "kontakt" który zasugerowałam.
Chciałybyście ze mną pisać czy rozmawiać? 

2 komentarze:

  1. Jej rozdział tak szybko *.*
    I tu już chyba nie mam gdzie się doczepic błędów.
    Kas taki skromny XD A za tym przyjściem po nią coś się musi kryć XD hahaha
    Całość wyszła ci super! I wszystkie ciekawe akcje byly rozwinięte... No oby tak dalej.
    Co do kontaktu to albo pisać albo gadać. Obojętne, ważne żeby cokolwiek
    Pozdrawiam i życzę weny

    OdpowiedzUsuń
  2. Yay! Rozdział! Oczywiście jak jest Kastiel to jest i Demon ^>^.
    Rozdział w całości jest cudowny ;)
    Co do kontaktu: jak koleżanka wyżej. Obojętnie ^>^
    Pozdrawiam i życzę weny ♥.
    Całusy, xoo.

    OdpowiedzUsuń