- J-ja... nie wiem co... Nie ważne...
- Wszystko już w porządku?
- Tak, dalej pójdę sama. - uśmiechnęłam się.
- Okej.. - wzruszył ramionami i poszedł w swoją stronę a ja w swoją.
- Wróciłam! - ściągnęłam buty i pobiegłam do mojego pokoju. Wyciągnęłam moją piżamę z szafy i wzięłam szybki prysznic. W równie szybkim tempie umyłam zęby. Rzuciłam się na moje łóżko.
- C-co? - spojrzałam na półkę nocną. Było tam zdjęcie na którym byłam ja, Nick i mama. Była piękną kobietą. Miała długie blond włosy i niebieskie oczy, zawsze uśmiechnięta. Opowiadała nam że kolor włosów mamy po ojcu...
- Nick... - rozpłakałam się. Schowałam głowę w poduszce. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
~***~
- Luna! Wstajemy!
Otworzyłam jedno oko.
- Jużdę. - wybełkotałam.
- Co mówisz?
- Już idę! - rozciągnęłam się.
Zeszłam na dół po schodach. Na stole w kuchni stało moje śniadanie - gofry z bitą śmietaną i kakao. Zjadłam je szybko.
- Dziękuje!
- Proszę. Na stole są twoje nowe książki i zeszyty. - uśmiechnęła się.
Wzięłam worek z książkami i zeszytami. To co miałam wziąć dzisiaj spakowałam do mojej torby.
Weszłam do łazienki i przemyłam twarz, rozczesałam włosy i umyłam zęby, oraz ubrałam mój biały cienki sweter z nadrukiem amerykańskiej flagi i podarte, szare jeansy.
- To ja już idę! - założyłam na nogi moje czarne trampki.
- Miłego dnia! - powiedziała radośnie.
Weszłam do budynku.
- Sala b, sala b... Jest! - szepnęłam sama do siebie. Nagle wpadłam na jakąś dziewczynę. Spojrzałam na nią. Była ładna, miała długie białe włosy i złote oczy.
- Przepraszam!
- Nie, to ja przepraszam. - uśmiechnęła się. - Rozalia White. - podała mi rękę.
- Luna Pheonix.
- Jesteś ta nowa.
- Na to wychodzi... - podrapałam się po głowie.
Usłyszałam dzwonek na lekcje. Weszłam do sali jako ostatnia. Białowłosa pomachała mi ręką abym obok jej usiadła. Więc usiadłam obok jej w ostatniej ławce. Rozpakowałam matematykę.
- Jak wiecie dołączyła do nas... - do sali wszedł chłopak którego wczoraj poznałam. - Panie Grey! Kolejne spóźnienie! Siadaj na swoje miejsce!
Przewrócił oczami i usiadł obok chłopaka z białymi włosami który siedział przede mną.
- Więc... dołączyła do nas nowa uczennica. Proszę Luna przedstaw się nam.
Niechętnie wyszłam na środek klasy.
- Hej, nazywam się Luna Pheonix... i cóż tu o mnie opowiadać? Zwykła dziewczyna która lubi rysować.
- A co cię do nas sprowadza? Że dołączyłaś do Liceum Słodki Amoris?
- Ja... to znaczy... - mówiłam zmieszana.
Kastiel spojrzał wkurzony na nauczyciela i powiedział:
- To nie istotne.
- Nikt nie pytał ciebie Grey o zdanie.
- Nie chce tego mówić więc niech nie mówi. - wstał.
- T-tak.. ja nie chce o tym mówić. - spojrzałam na chłopaka dziękując mu wzrokiem.
- Dobrze... więc witaj w klasie II b, mam nadzieję że szybko się za klimatyzujesz.
Usiadłam obok Rozalii.
- Lysander poznaj Lunę. Luna to Lysander.
- Hej. - machnęłam ręką.
- Witaj. Miło mi. - musnął moją dłoń ustami.
- A to jest Kastiel, chyba się już znacie?
- Tak. - powiedziałam.
Te 45 minut lekcji było męczarnią! Ale kiedy zadzwonił dzwonek wszyscy wyszli z klasy z prędkością światła. Szłam w stronę sali gimnastycznej gdy nagle zatrzymał mnie Nataniel.
- Hej Luna!
- Cześć.
- Jak ci się tutaj podoba? - zapytał z uśmiechem.
- Całkiem spoko... - wzruszyłam ramionami.
- Mamy teraz razem wuef.
- Tak?
- Fajnie co? Będę mógł ciebie lepiej poznać...
- Luna idziesz ze mną?
- Kastiel, nie widzisz ze z nią rozmawiam?
Otworzyłam jedno oko.
- Jużdę. - wybełkotałam.
- Co mówisz?
- Już idę! - rozciągnęłam się.
Zeszłam na dół po schodach. Na stole w kuchni stało moje śniadanie - gofry z bitą śmietaną i kakao. Zjadłam je szybko.
- Dziękuje!
- Proszę. Na stole są twoje nowe książki i zeszyty. - uśmiechnęła się.
Wzięłam worek z książkami i zeszytami. To co miałam wziąć dzisiaj spakowałam do mojej torby.
Weszłam do łazienki i przemyłam twarz, rozczesałam włosy i umyłam zęby, oraz ubrałam mój biały cienki sweter z nadrukiem amerykańskiej flagi i podarte, szare jeansy.
- To ja już idę! - założyłam na nogi moje czarne trampki.
- Miłego dnia! - powiedziała radośnie.
Weszłam do budynku.
- Sala b, sala b... Jest! - szepnęłam sama do siebie. Nagle wpadłam na jakąś dziewczynę. Spojrzałam na nią. Była ładna, miała długie białe włosy i złote oczy.
- Przepraszam!
- Nie, to ja przepraszam. - uśmiechnęła się. - Rozalia White. - podała mi rękę.
- Luna Pheonix.
- Jesteś ta nowa.
- Na to wychodzi... - podrapałam się po głowie.
Usłyszałam dzwonek na lekcje. Weszłam do sali jako ostatnia. Białowłosa pomachała mi ręką abym obok jej usiadła. Więc usiadłam obok jej w ostatniej ławce. Rozpakowałam matematykę.
- Jak wiecie dołączyła do nas... - do sali wszedł chłopak którego wczoraj poznałam. - Panie Grey! Kolejne spóźnienie! Siadaj na swoje miejsce!
Przewrócił oczami i usiadł obok chłopaka z białymi włosami który siedział przede mną.
- Więc... dołączyła do nas nowa uczennica. Proszę Luna przedstaw się nam.
Niechętnie wyszłam na środek klasy.
- Hej, nazywam się Luna Pheonix... i cóż tu o mnie opowiadać? Zwykła dziewczyna która lubi rysować.
- A co cię do nas sprowadza? Że dołączyłaś do Liceum Słodki Amoris?
- Ja... to znaczy... - mówiłam zmieszana.
Kastiel spojrzał wkurzony na nauczyciela i powiedział:
- To nie istotne.
- Nikt nie pytał ciebie Grey o zdanie.
- Nie chce tego mówić więc niech nie mówi. - wstał.
- T-tak.. ja nie chce o tym mówić. - spojrzałam na chłopaka dziękując mu wzrokiem.
- Dobrze... więc witaj w klasie II b, mam nadzieję że szybko się za klimatyzujesz.
Usiadłam obok Rozalii.
- Lysander poznaj Lunę. Luna to Lysander.
- Hej. - machnęłam ręką.
- Witaj. Miło mi. - musnął moją dłoń ustami.
- A to jest Kastiel, chyba się już znacie?
- Tak. - powiedziałam.
Te 45 minut lekcji było męczarnią! Ale kiedy zadzwonił dzwonek wszyscy wyszli z klasy z prędkością światła. Szłam w stronę sali gimnastycznej gdy nagle zatrzymał mnie Nataniel.
- Hej Luna!
- Cześć.
- Jak ci się tutaj podoba? - zapytał z uśmiechem.
- Całkiem spoko... - wzruszyłam ramionami.
- Mamy teraz razem wuef.
- Tak?
- Fajnie co? Będę mógł ciebie lepiej poznać...
- Luna idziesz ze mną?
- Kastiel, nie widzisz ze z nią rozmawiam?
- Jakoś nie zauważyłem że jest podekscytowana rozmową z gospodarzem. - na jego twarzy widniał ten "buntowniczy" uśmieszek.
- Chłopaki... możecie się nie kłócić w mojej obecności? - spojrzałam szybko na czerwonowłosego. - Wybacz Nataniel, ale pójdę z Kastielem. Nie obrazisz się?
- Ależ skąd! - spojrzał na mnie z uśmiechem, następnie spojrzał surowym wzrokiem na buntownika.
Poszłam za nim. Zaprowadził mnie za duże drzewo obok szkoły i odpalił papierosa.
- Serio nigdy nie paliłaś?
- Nie i nie chce... - usiadłam pod drzewem.
- Okej, idziesz na wagary?
- W pierwszy dzień szkoły? Nigdy w życiu!
- Myślałem że jesteś niegrzeczną dziewczynką... - udał jakby miał się rozpłakać.
- Można powiedzieć że jestem "spokojną-buntowniczką".
- Buntowniczką?
- Gdybyś widział co ja w szkole robiłam...
- Ale nauka to chyba dobrze tobie idzie?
- No tak...
- Lubisz psy?
- Uwielbiam! - wyprostowałam się.
- A.. to przyjdę po ciebie po szkolę.
- Po co?
- W swoim czasie się dowiesz... - powiedział tajemniczo i zgasił swojego papierosa.
- Dziwny jesteś...
- Nie dziwny tylko zabójczo przystojny. - wypiął dumnie pierś. Nic nie odpowiedziałam tylko wybuchłam śmiechem.
Weszłam do szatni. Od razu nowo poznana przeze mnie dziewczyna rzuciła się na mnie.
- Luna, chciałabym żebyś poznała dziewczyny. Kim, Violetta, Melania i Iris, poznajcie Lunę.
- Cześć.
- Chłopaki... możecie się nie kłócić w mojej obecności? - spojrzałam szybko na czerwonowłosego. - Wybacz Nataniel, ale pójdę z Kastielem. Nie obrazisz się?
- Ależ skąd! - spojrzał na mnie z uśmiechem, następnie spojrzał surowym wzrokiem na buntownika.
Poszłam za nim. Zaprowadził mnie za duże drzewo obok szkoły i odpalił papierosa.
- Serio nigdy nie paliłaś?
- Nie i nie chce... - usiadłam pod drzewem.
- Okej, idziesz na wagary?
- W pierwszy dzień szkoły? Nigdy w życiu!
- Myślałem że jesteś niegrzeczną dziewczynką... - udał jakby miał się rozpłakać.
- Można powiedzieć że jestem "spokojną-buntowniczką".
- Buntowniczką?
- Gdybyś widział co ja w szkole robiłam...
- Ale nauka to chyba dobrze tobie idzie?
- No tak...
- Lubisz psy?
- Uwielbiam! - wyprostowałam się.
- A.. to przyjdę po ciebie po szkolę.
- Po co?
- W swoim czasie się dowiesz... - powiedział tajemniczo i zgasił swojego papierosa.
- Dziwny jesteś...
- Nie dziwny tylko zabójczo przystojny. - wypiął dumnie pierś. Nic nie odpowiedziałam tylko wybuchłam śmiechem.
Weszłam do szatni. Od razu nowo poznana przeze mnie dziewczyna rzuciła się na mnie.
- Luna, chciałabym żebyś poznała dziewczyny. Kim, Violetta, Melania i Iris, poznajcie Lunę.
- Cześć.
~***~
Nie wiem czy długi, czy krótki rozdział, ale...
Ostatni dzień kiedy trzy dni pod rząd daje wpisy :O
Dobra nie ważne.
Właśnie! Prawie że zapomniałam...
Pytanie do czytelniczek które chciały ze mną mieć "kontakt" który zasugerowałam.
Chciałybyście ze mną pisać czy rozmawiać?
Nie wiem czy długi, czy krótki rozdział, ale...
Ostatni dzień kiedy trzy dni pod rząd daje wpisy :O
Dobra nie ważne.
Właśnie! Prawie że zapomniałam...
Pytanie do czytelniczek które chciały ze mną mieć "kontakt" który zasugerowałam.
Chciałybyście ze mną pisać czy rozmawiać?
Jej rozdział tak szybko *.*
OdpowiedzUsuńI tu już chyba nie mam gdzie się doczepic błędów.
Kas taki skromny XD A za tym przyjściem po nią coś się musi kryć XD hahaha
Całość wyszła ci super! I wszystkie ciekawe akcje byly rozwinięte... No oby tak dalej.
Co do kontaktu to albo pisać albo gadać. Obojętne, ważne żeby cokolwiek
Pozdrawiam i życzę weny
Yay! Rozdział! Oczywiście jak jest Kastiel to jest i Demon ^>^.
OdpowiedzUsuńRozdział w całości jest cudowny ;)
Co do kontaktu: jak koleżanka wyżej. Obojętnie ^>^
Pozdrawiam i życzę weny ♥.
Całusy, xoo.