- Lysander! Przepraszam...
- Nie, nic się nie stało. - uśmiechnął się a ja otworzyłam drzwi. Zaprosiłam go do środka. Usiedliśmy na sofie. Lys wziął moją rękę i odwinął bandaż. Lekko zawinął i poszedł po wodę utlenioną i nowy bandaż. Polał mi lekiem ranę i zawinął nowym bandażem.
- Czemu nie było Ciebie na innych lekcjach?
- N-nie ważne... - wzięłam głęboki wdech. - Powiem że się źle poczułam i poszłam do domu.
- Luno, czy dasz mi ten zaszczyt i pójdziesz ze mną na kolację?
- Jasne. - uśmiechnęłam się.
Zaraz po tym to Lysandra zadzwonił jego brat - Leo, aby pomógł mu w sklepie.
- To do zobaczenia wieczorem. - pomachałam mu z uśmiechem na ustach. Zaraz po tym zadzwoniłam do białowłosej.
- Lysio zaprosił Ciebie na randkę!
- To nie randka! Zwykła kolacja z przyjacielem.
- Taa jasne...
- Rozo... - powiedziałam surowym głosem.
- Przyjdę...
- Nie.
- Ale!
- Nie i koniec.
- Yyy... - usłyszałam w słuchawce jak tupnęła nogą. - Ale masz się ładnie ubrać!
- Dobrze, niech Ci będzie. - zaśmiałam się. Jeszcze chwilę pogadałyśmy o wszystkim i o niczym. Ogarnęłam się szybko ubierając się. Nie lubiłam chodzić w sukienkach, lecz... cóż. Przed spotkaniem wyszłam się przewietrzyć. Zauważyłam przed domem tych chłopaków.
- Nie zdążyliśmy się przedstawić. - uśmiechnął się łobuzersko.
- Ja jestem Darkness.
- A ja Shadow.
- Darkness i Shadow? To chyba nie imiona.
- Imion nie mamy, nazwisk również.
Teraz bardziej im się przyjrzałam Shadow (ten co przypominał mi mojego brata) miał czarne włosy i czerwone oczy, a Darkness miał również czarne włosy, lecz fioletowe oczy.
- Ale, skąd wy mnie znacie?
- Ja...
- Shadow.. - spojrzał na niego surowym wzrokiem.
- Nie ważne.
- Dla mnie ważne!
- Ale nie możemy tobie powiedzieć. - uśmiechnął się fioletowooki. - Ups, widzę że twój chłopak idzie, Shadow, zmykamy.
Czerwonooki spojrzał się w stronę Lysa wkurzonym wzrokiem i poszedł za swoim przyjacielem.
- Cześć, to jak? Idziemy?
- T-tak. - złapałam go pod ramię.
~***~
Siedzieliśmy na przeciwko siebie, przez dłuższą chwilę wpatrywałam się w jego żółto-zielone oczy i myślałam nad tym moim małym "śledztwem". Oraz nad tymi dwoma chłopakami - Shadow'em i Darkness'em...
- Mam coś na twarzy? - zaśmiał się uroczo.
- T-tak! To znaczy nie! - kiedy nie patrzał uderzyłam głową o stół. Brawo mi za moją głupotę!
Chwyciłam moje kakao i zaczęłam je powoli pić. Chwilę potem przyszła nasza kolacja - owoce morza. Otworzyłam szeroko oczy, widać że to klasyczna restauracja. Wzięliśmy się za jedzenie. W końcu Lysander się odezwał.
- Kto to był?
- Ale kto?
- Przed twoim domem. Kim oni byli?
- Nie znam ich... - wzruszyłam ramionami.
Białowłosy patrzał się tak na mnie jakby przeszywał mnie wzrokiem.
- Rozmawiałaś z nieznajomymi?
- Być może.. - mówiłam obojętnie.
- To trochę niebezpieczne posunięcie z twojej strony. - powiedział poważnie.
- Ale wydawało mi się że skąd ich znam...
- Coś jeszcze? - przerwał nam kelner.
- Rachunek poproszę. - powiedział mój przyjaciel.
- To będzie... czterdzieści złoty i.. pięćdziesiąt pięć groszy.
- Proszę bardzo. - wyciągnął pieniądze z portfela.
- Lys, ile mam Ci oddać?
- Nic.
- Jak...
- Luno, to nie było by zgodne z moim zachowaniem. - uśmiechnął się. No tak! Zapomniałam...
- Mam coś na twarzy? - zaśmiał się uroczo.
- T-tak! To znaczy nie! - kiedy nie patrzał uderzyłam głową o stół. Brawo mi za moją głupotę!
Chwyciłam moje kakao i zaczęłam je powoli pić. Chwilę potem przyszła nasza kolacja - owoce morza. Otworzyłam szeroko oczy, widać że to klasyczna restauracja. Wzięliśmy się za jedzenie. W końcu Lysander się odezwał.
- Kto to był?
- Ale kto?
- Przed twoim domem. Kim oni byli?
- Nie znam ich... - wzruszyłam ramionami.
Białowłosy patrzał się tak na mnie jakby przeszywał mnie wzrokiem.
- Rozmawiałaś z nieznajomymi?
- Być może.. - mówiłam obojętnie.
- To trochę niebezpieczne posunięcie z twojej strony. - powiedział poważnie.
- Ale wydawało mi się że skąd ich znam...
- Coś jeszcze? - przerwał nam kelner.
- Rachunek poproszę. - powiedział mój przyjaciel.
- To będzie... czterdzieści złoty i.. pięćdziesiąt pięć groszy.
- Proszę bardzo. - wyciągnął pieniądze z portfela.
- Lys, ile mam Ci oddać?
- Nic.
- Jak...
- Luno, to nie było by zgodne z moim zachowaniem. - uśmiechnął się. No tak! Zapomniałam...
~***~
Staliśmy już przed moim domem, podziękowałam chłopakowi za wspaniałą kolację i weszłam do domu. Rzuciłam się na sofę i wpatrywałam się w sufit. Cholera... nie wiem co mam robić... Ci... chłopacy... Kim oni do diabła są? No kim? Shadow - przypomina mi Nicka. Jeszcze zachowanie Kasa, oraz ta "Debra", blee... No i.. moje "uczucia" do Lysa, pocałunek Kentina który zdarzył się całkiem nie dawno... No i oczywiście reakcja Nata..
Teraz spojrzałam na bandaż.
Będzie ślad... Chyba... Dobra... walić w to... To nie jest teraz ważne! Wbiegłam po schodach na górę i włączyłam laptopa. Włączyłam Skype i zadzwoniłam do Syriusza.
- Hej Luna! Co tam u ciebie słychać? - włączył kamerkę, uczyniłam to samo.
- Wszystko dobrze. Nie licząc tego. - pokazałam mu opatrunek na mojej ręce.
- Kur... ekhem... Co ty zrobiłaś?!
- N-nieważne... Po prostu nie myślałam...
- Głupia jesteś. - prychnął. - Mniejsza... Mogę Cię odwiedzić?
Teraz spojrzałam na bandaż.
Będzie ślad... Chyba... Dobra... walić w to... To nie jest teraz ważne! Wbiegłam po schodach na górę i włączyłam laptopa. Włączyłam Skype i zadzwoniłam do Syriusza.
- Hej Luna! Co tam u ciebie słychać? - włączył kamerkę, uczyniłam to samo.
- Wszystko dobrze. Nie licząc tego. - pokazałam mu opatrunek na mojej ręce.
- Kur... ekhem... Co ty zrobiłaś?!
- N-nieważne... Po prostu nie myślałam...
- Głupia jesteś. - prychnął. - Mniejsza... Mogę Cię odwiedzić?
- Moje drzwi, lub okno, są dla Ciebie szeeroooko otwarte.
Zaczęliśmy się głośno śmiać.
- To w ten weekend?
- Okej!
- Gramy w coś?
- Jasne!
Praktycznie całą noc grałam w gry z Syriuszem, odkąd pamiętam włączaliśmy laptopa i oboje wraz z Nickiem graliśmy w gry. Zagraliśmy w "The Forest" multiplayer, "Don't Starve Together" oraz na sam koniec w "The Sims 4", ale udostępnił mi swój ekran i tylko mówiłam mu co ma robić, lub sam robił co chciał. Z tego wszystkiego zapomniałam się przebrać. Po szybkim prysznicu i przebraniu się w piżamę oddałam się objęciom Morfeusza...
~***~
Uff... Skończyłam, wybaczcie mi że
Zaczęliśmy się głośno śmiać.
- To w ten weekend?
- Okej!
- Gramy w coś?
- Jasne!
Praktycznie całą noc grałam w gry z Syriuszem, odkąd pamiętam włączaliśmy laptopa i oboje wraz z Nickiem graliśmy w gry. Zagraliśmy w "The Forest" multiplayer, "Don't Starve Together" oraz na sam koniec w "The Sims 4", ale udostępnił mi swój ekran i tylko mówiłam mu co ma robić, lub sam robił co chciał. Z tego wszystkiego zapomniałam się przebrać. Po szybkim prysznicu i przebraniu się w piżamę oddałam się objęciom Morfeusza...
~***~
Uff... Skończyłam, wybaczcie mi że
tak długo nie było rozdziału, lecz jestem chora, tylko dzisiaj lepiej się teraz poczułam
i wzięłam się za szybkie pisanie. Uwierzycie? Ten rozdział pisałam 3 dni, ale nie podrząd
w odstępach... Masakraaa...
Dobrze, to już wszystko z mojej strony, mam nadzieję że rozdział wam się podobał,
Pozdrawiam :*
i wzięłam się za szybkie pisanie. Uwierzycie? Ten rozdział pisałam 3 dni, ale nie podrząd
w odstępach... Masakraaa...
Dobrze, to już wszystko z mojej strony, mam nadzieję że rozdział wam się podobał,
Pozdrawiam :*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz