- Od czego tu zacząć... - białowłosa rozglądała się po pomieszczeniu. - Dobra, ludzie bierzemy się za sprzątanie, śmieci wrzucamy do worka a inne, przydatne rzeczy, do sali gimnastycznej. Podzielmy się może na grupy? Zgoda? - wszyscy kiwnęli głowami.
- Ja z Luną! - krzyknął głośno Armin i podszedł do mnie. - Hej fioletowa. - zaśmiał się cicho mi do ucha na co ja zacisnęłam mocno zęby żeby nie wybuchnąć śmiechem. Wszyscy się już dobrali w grupki. Ja i czarnowłosy wzięliśmy drabinę i udaliśmy się do sali gimnastycznej, przed budynkiem niechcący uderzyłam Armina.
- Chciałaś mnie zabić!
- Nie, nie! To było przypadkowo!
- Nie wierzę Ci... - zrobił tajemniczą minę. Nagle poczułam ból na czubku głowy.
- A to za co!
- Oddałem. - wytkał język.
Roześmiani wróciliśmy do piwnicy, pomogliśmy wyrzucać śmieci, układać głośniki i scenę. Wszystko zajęło chyba nam ponad pięć godzin. Usiadłam pod ścianą.
- Zaraz wrócę! - krzyknęła Roza porywając ze sobą Alexy'ego.
Obok mnie usiadł Lysander. Spojrzałam się na niego z uśmiechem.
- Gorącoooo! - Kentin na środku pomieszczenia padł na ziemie ściągając bluzę. O dziwo wszyscy chłopacy, z wyjątkiem Armina, zrobili to samo. Wszyscy mieli podkoszulki, oprócz rudej małpy.
Nieświadomie oparłam głowę o ramię różnookiego.
- Ktoś tu się zmęczył. - zaśmiał się cicho.
- J-ja... - wyprostowałam się szybko. - przepraszam....
- Nic nie szkodzi. - uśmiechnął się. - Możesz się oprzeć jak chcesz.
Tak więc zrobiłam. Po dłuższej chwili przytulił mnie ramieniem i szepnął:
- Tęskniłem za tobą Luna...
Ciarki przeszły mi po plecach. Zmrużyłam delikatnie oczy i wtuliłam się w jego klatkę piersiową, biło od niego przyjemne ciepło. Zamknęłam oczy... Czy ja... czuję coś do Lysandra? Niee, to nie prawda! On jest tylko moim przyjacielem... Wyrwałam się szybko z myślenia i uniosłam wyżej wzrok, Kentin patrzał groźnym wzrokiem na Lysa, tak samo jak Nat, Kastiel wpatrywał się we mnie pustym wzrokiem, ale również zdenerwowanym wyrazem twarzy, jedyny Armin siedział pod ścianą i grał na swoim PSP.
BUM!
Drzwi otworzyły się szeroko a w nich stała Roza i Alexy z czterema workami jedzenia. Wyciągnęli z jednego worka talerze, miseczki i kubki. Rozsypali chipsy, żelki i jakieś sałatki oraz postawili zgrzewkę Pepsi i Sprite. Nalałam sobie czarnego napoju i pochłonęłam go szybko, wzięłam do ręki chipsy i zjadłam. Wszyscy rozmawialiśmy w najlepsze. W końcu musiał stać się ten moment i ktoś złapał mnie za nadgarstek i pociągnął na korytarz, był to nie kto inny jak sam Kastiel.
- Czego chcesz? - warknęłam.
- Pogadać. - uśmiechnął się ironicznie.
- O czym takim...?
- Dlaczego - wtrącił się. - jesteś anty nastawiona do Debry?
Żyłka zaczęły mi latać, włożyłam ręce do kieszeni i oparłam się o ścianę.
- Spytaj się jej... - prychnęłam.
- Pytałem, mówiła że chciała z tobą porozmawiać a ty na nią naskoczyłaś.
Gwałtownie podniosłam głowę i spojrzałam się z wielkimi oczami na Kasa.
- Ja? - wybuchłam sztucznym śmiechem. - Nie rozśmieszaj mnie! To ona kazała mi się do ciebie nie zbliżać!
- Nie znasz jej więc nie wymyślaj!
- Słyszałam co Ci zrobiła! To mi wystarczy! - wciągnęłam szybko powietrze i po prostu wybuchłam. - To ONA zostawiła CIEBIE dla SHOW BIZNESU! WYKORZYSTAŁA cię! Zrozum to wreszcie!
- To nie prawda. - złapał mnie za koszulę i przycisnął do ściany. Patrzałam na niego przez łzy jak i również cała się trzęsłam, nie mogłam złapać tchu, złapałam w ręce mocno jego dłonie.
- P... uś.... ć...
Nic nie zrobił wpatrywał się we mnie... złym... wzrokiem... Bałam się teraz go... Puścił mnie i spojrzał zdziwiony na swoje ręce... chwycił mnie znowu za nadgarstek i pociągnął do sali biologicznej zamknowszy za nami drzwi. Usiadł na ławce i oparł łokcie o swoje kolana patrząc na ziemie. Złapałam się delikatnie za obolałą szyję. Łzy nadal lały mi się strumieniami po policzkach. Co on zrobił? Nie spodziewałam się tego po nim... Chociaż wiedziałam że wszystkiego można się po nim spodziewać, ale nie tego! Nie tego!
- K... Kastiel... - głos mi drżał.
- Luna.. Luna... Wybacz mi... - cały się trząsł. - Ja... nie... nie wiem co we mnie wstąpiło...
Opadłam na ziemię i zwinęłam się w kłębek. Podszedł do mnie ostrożnie i przytulił. Zaraz po tym się rozluźniłam. Spojrzał mi się głęboko w oczy. I... nie wiem co się w tamtej chwili stało, ale zassał się w moje usta, całował mnie w nie, tak delikatnie, czule... Oddałam się jego pocałunkom. Ale szybko się otrząsnęłam i strzeliłam mu mocno w twarz.
- PRZESTAŃ! Już dość narobiłeś... - podeszłam do okna. Patrzał się na mnie zdziwiony. Wyskoczyłam z okna. Wylądowałam normalnie na nogach. Tsaaa... między innymi tego nauczyli mnie moi "porywacze". Weszłam do szkoły tylnym wejściem i pożegnałam się z ekipą, bez słowa wyszłam i przeskoczyłam mur.
~***~
Szłam pustą ulicą, czułam na sobie czyjś wzrok, obróciłam się parę razy ale nikogo nie było. Za chyba dwudziestym razem kiedy się obróciłam ujrzałam męską postać, zbliżała się do mnie, Stanęłam jak wryta. Nie wiedziałam co robić, jednakże... Przede mną stała osoba podobna do mnie z szerokim uśmiechem. Włosy miał białe, ale oczy miał podobne do moich, wręcz identyczne.
- N-Nick? - jęknęłam.
- Witaj siostro. - rzuciłam się na niego zalana łzami.
- Myślałam że umarłeś!
- Nie, nie umarłem.
PLASK
- A to za co! - złapał się za polik.
- Jak mogłeś! Myślałam że nie żyjesz! Chciałam się zabić nawet! Jesteś idiotą!
- Też Cię kocham. - zaśmiał się.
- Tęskniłam tak czy siak. - wtuliłam się w jego bluzę.
- Ja też, uwierz... Ale...
- Ale, co? - spojrzałam na niego pytająco mrużąc brwi.
- Muszę odejść. Tylko Shad i Dark mówili mi że im nie wierzyłaś. Więc przyszedłem abyś nie zrobiła nic głupiego.
- Nie! Nie odchodź! Nie możesz, bracie...
- Słuchaj mnie kochana... Nadchodzą mro...
- Nie cytuj mi tu Dumbledore'a. - zaśmiałam się.
- Meh... Ale... nie mogę Ci powiedzieć. Nie szukaj mnie, pod żadnym pozorem...
- Wiesz - wtrąciłam się. - że jak to mi mówisz to jeszcze bardziej będę chciała ciebie znaleźć...?
- Nie przemyślałem... - podrapał się po głowie śmiejąc się. - Obiecaj mi? Dobrze?
- Ehh... Okej...
- A chłopaki już nie będą Cię gnębić... Luna?
- Tak?
- Co Shad zrobił?
- Ja! On! Znaczy się...
- Czy on ciebie pocałował... - zacisnął zęby i zmrużył oczy.
- T-tak....
- Dark dobrze mi mówił... Ale będzie miał przesrane.. - złożył ręce w pięść. Lekko zamieszana zaczęłam się śmiać.
- Ej...
- Co?
- ... Masz chłopaka?
- Niee....
- Coś to "nie" dziwnie zabrzmiało...
- Nie naprawdę!
- Dobra... - spojrzał na księżyc. - Lecę... Pa kochana... - pocałował mnie w czoło i pieszczotliwie pogłaskał po głowie. Potem... zniknął...
Odzyskałam go... i znowu straciłam... Łza pociekła mi po policzku i wróciłam do domu.
- N-Nick? - jęknęłam.
- Witaj siostro. - rzuciłam się na niego zalana łzami.
- Myślałam że umarłeś!
- Nie, nie umarłem.
PLASK
- A to za co! - złapał się za polik.
- Jak mogłeś! Myślałam że nie żyjesz! Chciałam się zabić nawet! Jesteś idiotą!
- Też Cię kocham. - zaśmiał się.
- Tęskniłam tak czy siak. - wtuliłam się w jego bluzę.
- Ja też, uwierz... Ale...
- Ale, co? - spojrzałam na niego pytająco mrużąc brwi.
- Muszę odejść. Tylko Shad i Dark mówili mi że im nie wierzyłaś. Więc przyszedłem abyś nie zrobiła nic głupiego.
- Nie! Nie odchodź! Nie możesz, bracie...
- Słuchaj mnie kochana... Nadchodzą mro...
- Nie cytuj mi tu Dumbledore'a. - zaśmiałam się.
- Meh... Ale... nie mogę Ci powiedzieć. Nie szukaj mnie, pod żadnym pozorem...
- Wiesz - wtrąciłam się. - że jak to mi mówisz to jeszcze bardziej będę chciała ciebie znaleźć...?
- Nie przemyślałem... - podrapał się po głowie śmiejąc się. - Obiecaj mi? Dobrze?
- Ehh... Okej...
- A chłopaki już nie będą Cię gnębić... Luna?
- Tak?
- Co Shad zrobił?
- Ja! On! Znaczy się...
- Czy on ciebie pocałował... - zacisnął zęby i zmrużył oczy.
- T-tak....
- Dark dobrze mi mówił... Ale będzie miał przesrane.. - złożył ręce w pięść. Lekko zamieszana zaczęłam się śmiać.
- Ej...
- Co?
- ... Masz chłopaka?
- Niee....
- Coś to "nie" dziwnie zabrzmiało...
- Nie naprawdę!
- Dobra... - spojrzał na księżyc. - Lecę... Pa kochana... - pocałował mnie w czoło i pieszczotliwie pogłaskał po głowie. Potem... zniknął...
Odzyskałam go... i znowu straciłam... Łza pociekła mi po policzku i wróciłam do domu.
~***~
Próby trwały w najlepsze! Chłopaki wkładali w swoją pracę wiele trudu. Kastiel na swojej gitarze, Lysander śpiewał, Iris grała na basie a Armin na perkusji. Nagle przestali grać.
- Luno... - spojrzałam się na Lysa. - Choć. - złapał mnie za rękę i wciągnął na scenę. - Zaśpiewaj raz z nami.
- N-nie... dzięki... Nie umiem...
- Jak to nie umiesz! - oburzył się czarnowłosy.
- Śpiewamy różnymi językami, sama widziałaś? Przeważnie japońkii i angielski... Wybierz coś sobie.
- Właśnie Luna! - obok mnie nagle zmaterlizowała się Roza.
- Skąd ty...
- Nie dawno przyszłam. Iris, podasz nam teksty piosenek?
- Co? Och! Tak jasne! - podbiegła do mnie z tekstami piosenek. Przejrzałam wszystkie, aż w końcu wybrałam, zespół zaczęli grać, a ja śpiewać...
- Luno... - spojrzałam się na Lysa. - Choć. - złapał mnie za rękę i wciągnął na scenę. - Zaśpiewaj raz z nami.
- N-nie... dzięki... Nie umiem...
- Jak to nie umiesz! - oburzył się czarnowłosy.
- Śpiewamy różnymi językami, sama widziałaś? Przeważnie japońkii i angielski... Wybierz coś sobie.
- Właśnie Luna! - obok mnie nagle zmaterlizowała się Roza.
- Skąd ty...
- Nie dawno przyszłam. Iris, podasz nam teksty piosenek?
- Co? Och! Tak jasne! - podbiegła do mnie z tekstami piosenek. Przejrzałam wszystkie, aż w końcu wybrałam, zespół zaczęli grać, a ja śpiewać...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz