- Na dole w kuchni. - patrzałam pusto w przestrzeń.
- Trzymaj to. - zbiegł na dół, po paru sekundach był obok mnie. Zabrał koszulę i moją rękę owinął bandażem. - Co Ci strzeliło do głowy.
- J-ja... Nie mam pojęcia...
- Dobrze że zadzwoniłaś... - przytulił mnie. Odwzajemniłam uścisk.
Spojrzałam na mój bandaż który lekko przeciekł krwią. Westchnęłam ciężko i spojrzałam na Nata. Moje oczy powędrowały do miejsca gdzie miała być koszula.
- N-Nat.. J-ja, przeze mnie masz zakrwawioną koszulę...
- To nic.. - teraz trochę się speszył i odwrócił ode mnie wzrok ubierając koszulę na siebie.
- No, ale...
- Luna... Spokojnie, nic się nie stało. - uśmiechnął się miło.
Uniosłam kąt ust do góry robiąc półuśmiech.
- Obiecaj mi że już tak nie zrobisz...
- Obiecuję. - kiwnęłam głową.
- Dobrze, to ja będę się zbierać, w razie co to dzwoń. - założył mi kosmyk włosów za ucho. Odprowadziłam go do drzwi. Po czym udałam się znowu do swojego pokoju i zmyłam krew z podłogi. Dosłownie rzuciłam się na łóżko. Spojrzałam na mój nadgarstek. Co ja zrobiłam? I.. dlaczego Nataniel tak szybko się zmył? Eh... No trudno...
Weszłam do łazienki i wzięłam szybki prysznic. Ułożyłam się wygodnie na posłaniu i oddałam się objęciom Morfeusza...
~***~
Siedziałam w szkolnej ławce. Zakryłam opatrunek najbardziej szczelnie jak tylko się dało. Lysander cały czas patrzał na mnie, poliki zaczęły mnie piec.
- Luno, stało się coś? - spojrzał na mnie z troską.
- N-nie! Nic się nie stało.
- Na sto procent? - patrzał na mnie przenikliwym wzrokiem.
- Na sto jeden nawet! A co, nie wierzysz mi?
- Wierzę... Ale coś mi nie pasuję...
Dopiero wtedy skapnęłam się że cały czas patrzę się na tą rękę. Jego wzrok również na nią powędrował. Ujął ją delikatnie w dłoń i ostrożnie podwinął rękaw.
- Czy to... krew?
- J-ja... - błądziłam po klasie wzrokiem, zaraz po tym zadzwonił dzwonek i szybko zwinęłam się z klasy. Przed szkołą znalazłam Kasa.
- Znasz miejsce gdzie mogę spokojnie odpocząć? - zapytałam w prost.
- Tak, a co? - na jego ustach pojawił się chamski uśmiech.
- Zaprowadzisz mnie?
- Okej...
Poszłam za nim. Schody, schody, schody... teraz staliśmy przed jakimś drzwiami, ten wyciągnął klucz i je otworzył, nawet nie chciałam go się pytać skąd je ma. Więc po prostu usiadłam przy ścianę i wpatrywałam się w piękny krajobraz miasta. Siedzieliśmy tak w milczeniu, lecz przerwał je dzwonek dający znak że lekcja się rozpoczęła.
- Nie idziesz na lekcje?
- Nie.
- Uu... Buntowniczka się włącza.
Nic nie powiedziałam tylko wzruszyłam ramionami. Szczerze mówiąc wszystko mi wisi. Spojrzałam się na Kasa.
- Hm? - podniósł głowę z telefonu.
- Kastiel, miałeś kiedyś ochotę pociąć się i mieć wszystko w dupie?
- Pociąć się... Nie. Ale ja mam wszystko w dupie, no oprócz ciebie.. - uśmiechnął się, ale to nie był taki uśmiech jak zawsze, to był szczery uśmiech.
- Mogę Ci coś pokazać? Ale błagam nikomu nie mów... - kiwnął głową na potwierdzenie, podwinęłam rękaw i rozwinęłam bandaż. Otworzył szeroko oczy, potem spojrzał na moją twarz...
- Co, ty...
- Nie ważne...
- Chciałaś się zabić!?
- Nie! To, tak jakość samo.. wyszło.
- Dobrze że nic Ci nie jest. - przytulił mnie mocno. Byliśmy w tej pozycji nie wiem ile, potem chwycił bandaż i zawiązał mi go na ranie. Spojrzałam mu głęboko w oczy, a on mi. Nagle jego wargi spotkały się z moimi. To był czuły, spokojny pocałunek. Ale potem zaczęły się bardziej... pożondające. Zaczął błądzić swoimi dłońmi po mojej talii a potem włożył ręce pod moją koszulkę. Natychmiast się od niego odsunęłam. Bez słowa szybko wyszłam. Zbiegałam po schodach. Łzy ciekły mi po policzku. Kiedy byłam na parterze wpadłam na Kentina który uśmiechnął się do mnie, ja go po prostu zlałam i weszłam do biblioteki, schowałam się za dużą ilością regałów i zaczęłam cicho płakać. Chwyciłam byle jaką książkę z półki i zaczęłam czytać, łzy nadal ciekły mi po policzkach. Ktoś złapał mnie za ramię. Spojrzałam na tą osobę, był to nie kto inny jak mój (nowy) najlepszy przyjaciel - Lysander. Ukucnął przede mną i zapytał się mnie:
- Co się stało?
- K-Kastiel... - tylko to wystarczyło. Przytulił się do mnie.
- Co Ci zrobił? Jak nie chcesz to... - przerwałam mu i zaczęłam opowiadać.
- Ech... Dlaczego on taki jest? - mówiłam przez łzy.
- To przez Debrę.
- Debrę?
- Tak, był w jej szaleńczo zakochany, ale potraktowała go bezlitośnie. Bawiła się tylko jego uczuciami i wykorzystała jego talent aby się wypromować. Teraz on bawi się uczuciami dziewczyn jak ona zabawiła się nimi...
- Czyli...?
- Przez nią taki jest... - westchnął. - A teraz chodź musimy mu wygarnąć co zrobił.
- Ja nie chcę.
- Ja będę mówił. Zgoda?
- Ale... - nic nie powiedział tylko chwycił mnie za dłoń i pociągnął w stronę drzwi z uśmiechem. - Musimy mu uświadomić że jest idiotą.
- Lys! Ale ja...!
- Luno, stało się coś? - spojrzał na mnie z troską.
- N-nie! Nic się nie stało.
- Na sto procent? - patrzał na mnie przenikliwym wzrokiem.
- Na sto jeden nawet! A co, nie wierzysz mi?
- Wierzę... Ale coś mi nie pasuję...
Dopiero wtedy skapnęłam się że cały czas patrzę się na tą rękę. Jego wzrok również na nią powędrował. Ujął ją delikatnie w dłoń i ostrożnie podwinął rękaw.
- Czy to... krew?
- J-ja... - błądziłam po klasie wzrokiem, zaraz po tym zadzwonił dzwonek i szybko zwinęłam się z klasy. Przed szkołą znalazłam Kasa.
- Znasz miejsce gdzie mogę spokojnie odpocząć? - zapytałam w prost.
- Tak, a co? - na jego ustach pojawił się chamski uśmiech.
- Zaprowadzisz mnie?
- Okej...
Poszłam za nim. Schody, schody, schody... teraz staliśmy przed jakimś drzwiami, ten wyciągnął klucz i je otworzył, nawet nie chciałam go się pytać skąd je ma. Więc po prostu usiadłam przy ścianę i wpatrywałam się w piękny krajobraz miasta. Siedzieliśmy tak w milczeniu, lecz przerwał je dzwonek dający znak że lekcja się rozpoczęła.
- Nie idziesz na lekcje?
- Nie.
- Uu... Buntowniczka się włącza.
Nic nie powiedziałam tylko wzruszyłam ramionami. Szczerze mówiąc wszystko mi wisi. Spojrzałam się na Kasa.
- Hm? - podniósł głowę z telefonu.
- Kastiel, miałeś kiedyś ochotę pociąć się i mieć wszystko w dupie?
- Pociąć się... Nie. Ale ja mam wszystko w dupie, no oprócz ciebie.. - uśmiechnął się, ale to nie był taki uśmiech jak zawsze, to był szczery uśmiech.
- Mogę Ci coś pokazać? Ale błagam nikomu nie mów... - kiwnął głową na potwierdzenie, podwinęłam rękaw i rozwinęłam bandaż. Otworzył szeroko oczy, potem spojrzał na moją twarz...
- Co, ty...
- Nie ważne...
- Chciałaś się zabić!?
- Nie! To, tak jakość samo.. wyszło.
- Dobrze że nic Ci nie jest. - przytulił mnie mocno. Byliśmy w tej pozycji nie wiem ile, potem chwycił bandaż i zawiązał mi go na ranie. Spojrzałam mu głęboko w oczy, a on mi. Nagle jego wargi spotkały się z moimi. To był czuły, spokojny pocałunek. Ale potem zaczęły się bardziej... pożondające. Zaczął błądzić swoimi dłońmi po mojej talii a potem włożył ręce pod moją koszulkę. Natychmiast się od niego odsunęłam. Bez słowa szybko wyszłam. Zbiegałam po schodach. Łzy ciekły mi po policzku. Kiedy byłam na parterze wpadłam na Kentina który uśmiechnął się do mnie, ja go po prostu zlałam i weszłam do biblioteki, schowałam się za dużą ilością regałów i zaczęłam cicho płakać. Chwyciłam byle jaką książkę z półki i zaczęłam czytać, łzy nadal ciekły mi po policzkach. Ktoś złapał mnie za ramię. Spojrzałam na tą osobę, był to nie kto inny jak mój (nowy) najlepszy przyjaciel - Lysander. Ukucnął przede mną i zapytał się mnie:
- Co się stało?
- K-Kastiel... - tylko to wystarczyło. Przytulił się do mnie.
- Co Ci zrobił? Jak nie chcesz to... - przerwałam mu i zaczęłam opowiadać.
- Ech... Dlaczego on taki jest? - mówiłam przez łzy.
- To przez Debrę.
- Debrę?
- Tak, był w jej szaleńczo zakochany, ale potraktowała go bezlitośnie. Bawiła się tylko jego uczuciami i wykorzystała jego talent aby się wypromować. Teraz on bawi się uczuciami dziewczyn jak ona zabawiła się nimi...
- Czyli...?
- Przez nią taki jest... - westchnął. - A teraz chodź musimy mu wygarnąć co zrobił.
- Ja nie chcę.
- Ja będę mówił. Zgoda?
- Ale... - nic nie powiedział tylko chwycił mnie za dłoń i pociągnął w stronę drzwi z uśmiechem. - Musimy mu uświadomić że jest idiotą.
- Lys! Ale ja...!

Wytłumacz mi dlaczego lusia ma mundurek a luna nie? XDD #<3 Rosiczka
OdpowiedzUsuńa tak wg..... zapraszam na naszego bloga XDD http://jaskinia-mysli.blogspot.com/
OdpowiedzUsuń