niedziela, 11 października 2015

Rozdział IX

 Poszłam do domu zostawić torbę i wraz z bliźniakami udałam się do ich domu. Otworzyli drzwi na rozszerz.
- Wróciliśmy! - krzyknęli równo. Z kuchni wyłoniła się wysoka, ładna kobieta.
- Cześć chłopcy, widzę że przyprowadziliście koleżankę. - uśmiechnęła się.
- Ah! Tak! - powiedział niebieskowłosy- Mamo to jest Luna, Luno to jest nasza mama. - uśmiechnął się uroczo.
- Miło mi Cię poznać Luno.
- Mnie również miło Panią poznać. - uśmiechnęłam się.
- To my ją porywamy! - Armin złapał mnie za nadgarstek.
- Cjociu!
Czarnowłosy spojrzał się na mnie z wielkimi oczami i wykrztusił z siebie ciche "o nie!".  Spojrzałam na niego pytająco, a on powiedział że u nich jest ich młodsza kuzynka która go irytuje strasznie, więc pociągnął mnie na piętro do swojego pokoju i zamknął drzwi na klucz. Ktoś zaczął walić w drzwi.
- Armin! Idioto otwórz! To ja! - krzyczał Alexy, niebieskooki otworzył drzwi i szybko je zamknął.
- Ładnie tu.
- Dzięki. - powiedzieli równocześnie.
- Macie jeden pokój?
- Taa...
- To... - rzucił się na kanapę. - Gramy w coś?
- Armin, ty ciągle tylko gry i gry!
- No chyba nie będę z tobą chodzić na zakupy! - krzyknął oburzony.
- Na zakupy? - spojrzałam pytająco.
- O! Właśnie, Luna... poszłabyś ze mną w ten weekend do centrum handlowego?
- Nie! Dzięki! - krzyknęłam.
- Dlatego mówiłem żebyś na niego uważała. - powiedział Armin zza pada.
- Armin, w co grasz?
- W Naruto. - powiedział.
- NSUNS 3 FB? - powiedziałam skrót od gry.
- Tsa.
- Gramy versus mode?
- Okej! - rzucił mi pada a ja go złapałam w powietrzu. Usiadłam obok chłopaka, wybieraliśmy postacie, ja wybrałam Minato, a on, sądząc że wygra na sto procent, wybrał trzeciego Naruto który ma formę połączenia z Kuramą. Skończyło się na tym że użyłam Ransengama i Arminuś przegrał... Przegraliśmy tak pięć walk, aż w końcu Armin się ostatecznie poddał i włączyliśmy tryb turnieju. Tym razem Armin wygrał na farcie bo pomyliła mi się klawiszologia.

~***~
 O 8 rano byłam już na nogach ubrałam się w to i udałam się do szkoły. Jak zwykle przed szkołą zastałam Kastiela palącego papierosy.
- Hej mała. - odezwał się.
- O! Jak tak to "hej"!
- Co się gniewasz?
- Co się gniewam! Ty jeszcze masz czelność się pytać?! Jak latałeś wszędzie ze sobą z tą wytapetowaną dziunią to nawet słowem się do mnie nie odezwałeś! - krzyknęłam.
- Nie mów tak do nie! - wyrzucił papierosa z ręki.
- Wiesz co! Zabroniła mi się z tobą spotykać!
- Ta! Jasne! Po prostu jesteś zazdrosna!
- Ja? Zazdrosna o tę dziwkę?! Chyba śnisz!
- Nie nazywaj jej tak! - wydarł się, stał tuż przy mnie, parę milimetrów od siebie, musiałam ponieś głowę aby patrzeć mu w oczy.
- Ty jesteś ślepy... - powiedziałam przez łzy.
- Ślepy? Niby na co!
- Na to że nie widzisz jaka ona jest!
- To ty nie wiesz jaka ty jesteś!
- A jaka jestem?!
- Rzuciłaś się na nią, powiedziała mi!
- Gówno prawda! Wierzysz jej a nie mi!
- Wierzę jej.
- Pamiętaj co ona Ci kiedyś zrobiła!
- To co było to przeszłość!
- I teraźniejszość debilu! - patrzyłam się na moje buty. - Jesteś głupi... a ja się w tobie zakochałam... - szeptałam przez łzy. - Idiota! - uderzyłam go w klatkę piersiową i zalana łzami popędziłam za szkołę, minęłam Debrę która patrzała na mnie z triumfalnym uśmiechem. Dosłownie rzuciłam się za szkołą na ziemię i zaczęłam ryczeć. Jaki idiota! Jak mógł! Wierzyć jej...
 Ktoś złapał mnie za ramię i czule głaskał po głowie.
- Nie płacz. - powiedział Shadow. Przytuliłam się do niego, poklepał mnie lekko po plecach. - Będzie dobrze...
- Shadow, weźmy ją z nami. - usłyszałam szept Darknessa.
- Czy to konieczne?
- Odpocznie.
- Masz rację... - wziął mnie na ręce i przeskoczył przez mur. Nie wiem co, jak i gdzie byliśmy. I jak się znaleźliśmy tam. Usadził mnie na krwistoczerwonej sofie.
- Zostaniesz z nami na trochę dłużej. - powiedział Darkness.
- Ciotki nie ma więc bez przeszkód możesz być tutaj.
 Przez chwilę milczenia, odważyłam się spytać:
- Shadow, czy ty nie jesteś Nickiem?
Milczy. Patrzy na Darkness'a ze zdziwieniem.
- Shad, wiesz... On...
- Dark, ja jej powiem. - przerwał mu Shadow. Kucnął przede mną i złapał mnie za rękę. - Nick upozorował swoją śmierć, owszem, żyje. W jego trumnie był manekin, zmienił wygląd i wyruszył na misję.
- Jaką misję.
- Nie ważne. - powiedział Dark krzyżując ręce.
- Luno...
- Hm? - spojrzałam się na Shadow'a...

~***~
Bawię się w Polsat xD
Mam nadzieję że rozdział wam się spodobał?
Pozdrawiam!

1 komentarz:

  1. A idź ty.... Serio... W takim momencie.... Jak tak można.... Sadystka
    Całość fajna. Głupi kas...Jak on tak mógł
    Czekam na szybki kolejny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń